1 marca o godzinie 11 Ratusz zorganizował konferencję poświęconą budowie spalarni. To było dobrze zorganizowane spotkanie, które przybliżyło budowę spalarni w Nowym Sączu. Jasnym już jest, że Ratusz wprost i zdecydowanie popiera budowę spalarni przez firmę Newag. Na konferencji wystąpienia przedstawicieli Ratusza i Newagu rymowały się bez żadnych wątpliwości. To jedyny, ale istoty defekt tej konferencji. Poza tym, to była dobra robota PR.

Instytut Karpacki stara się nie stawać po żadnej stronie tego sporu, ponieważ prowadzi KONSULTACJE OBYWATELSKIE na temat budowy spalarni w Nowym Sączu, a to wymaga BEZSTRONNOŚCI. Owszem, to może się nie podobać obydwu stronom tego sporu, ale taką rolę przyjęliśmy i chcemy ją kontynuować.

Ośmielimy się jednak, właśnie z pozycji bezstronnej, na pewną polemikę z tezami przedstawianymi na tej konferencji. Nie będzie to łatwe, ponieważ polemizowanie z trzema profesorami jest sporym wyzwaniem. Niektóre twierdzenia profesorów miały charakter publicystyczny, przyjmiemy także zatem taką konwencję.

Na początek jednak należy się odnieść do inicjującej spotkanie prezentacji prezydenta Bochenka. Po pierwsze, jeżeli jest mowa o recyklingu w mieście, to lepiej jest mówić o poziomie 65%, a nie o 50%. Po drugie, twierdzenie, że budowa spalarni ograniczy palenie śmieci w domach jest niczym nie uzasadnione, bo brak związku. To tworzenie argumentów za budową spalarni, tak na siłę. Podobny charakter ma wiązanie budowy spalarni z wojną na Ukrainie. Formułowanie takich naciąganych argumentów ostatecznie osłabia wymowę każdej prezentacji. Pan prezydent powinien o tym wiedzieć, że każda przesada jest kontrefektywna.

Poza tym, to dobrze, że Ratusz chce poprawiać politykę odpadami i troska się o przyszłość składowiska odpadów. Z troską trzeba podejść także do możliwych podwyżek opłat za wywóz odpadów. To ważny aspekt sprawy, także w kontekście budowy spalarni.

Pan profesor Mikuła należy do zdecydowanych zwolenników budowy spalarni, tak w ogóle. W takim duchu prowadził prezentację. Zastanawia jednak jego ironia, jeżeli mówi o instalacjach mechaniczno-biologicznym segregowania odpadów. Podobny ton przyjął także profesor Wielgosiński. Podobno takich instalacji jest 182 w Polsce i ich ilość jest dwukrotnie przeskalowana, wedle profesorów.

Trzeba jednak wiedzieć, że to instalacje, które zakupiły najczęściej gminy do realizowania segregacji dla recyklingu. Recykling w Polsce jest realizowany na poziomie 38%, więc zdecydowanie na zbyt niskim poziomie. Do 65% brakuje bez mała 30%. Należy przypuszczać, że wówczas moce instalacji będą wykorzystane.

Profesor Mikuła niepotrzebnie dodał ironicznie, że te instalacje dla recyklingu są kupowane w Niemczech. Czyżby technologie niemieckie były czymś złym? Przemysł światowy w znacznym stopniu opiera się o technologie niemieckie, bo są efektywne, stanowią o sile myśli technicznej Niemiec. Takie dywagacje nie służą naukowej bezstronności.

Ważnym jest także argument o Gospodarce Obiegu Zamkniętego. Profesor powoływał się na ten postulat, brzmiący ładnie i naukowo. W skrócie chodzi o to, że nie powinno się niczego marnować, a takim marnotrawstwem jest wywożenie odpadów na śmietnik. Pytanie tylko: jak domykać system? Można domykać spalaniem i produkowaniem energii, ale można system domykać poprzez maksymalizowany recykling. Obie strony sporu powołują się na ten sam zamknięty obieg, ale mają coś innego na myśli, jako rozwiązanie.

Wystąpienie profesora Pająka z AGH także wpisywało się w tonacje entuzjastyczną dla budowania spalarni w Polsce i na świecie. Już na początku prezentacji sformatowane zostało stanowisko, więc argumentacja kanalizowała całkowite poparcie dla budowania spalarni. Niepotrzebny był niestety protekcjonalny ton wobec przeciwników spalania odpadów.

Zaskoczyła jednak argumentacja profesora Pająka, że skoro Ministerstwo ds. Klimatu i NFOSiGW popiera budowanie spalarni w Polsce, to muszą one być dobre. Należy przypomnieć profesorowi, że w ostatnich latach władze zdecydowanie za mało uczyniły dla ograniczania energetyki węglowej, budowana była elektrownia węglowa w Ostrołęce, zahamowany został rozwój energetyki wiatrowej. Te i inne przykłady nie wekslują władz w zakresie budowania spalarni w Polsce, nawet jakby tego chciał pan profesor.

Kluczową prezentacją była ta wygłoszona przez profesora Wielgosińskiego. To dobra robota, miejscami aż … za dobra. Widać, że Pan Profesor wyciągnął duże doświadczenie w licznych sporach z organizacjami ekologicznymi i naukowcami sceptycznymi budowaniu spalarni. Ale warto przyjrzeć się argumentom profesora.

Recykling w Polsce to 38%. Dokładniej: prawie 27% to recykling syntetyków i 12% to biologiczne przetwarzanie w kompostowniach i biogazowniach. Do 50% brakuje 12%, a do 65% aż 27%. To sporo.

Paradoksalnie, odpowiedź znajduje się wprost w prezentacji profesora. Twierdzi on, że sortownie wraz z tym sprzętem w 182 instalacjach nie mogą sortować dla recyklingu. To zupełnie zaskakuje. Tylko w domach może być sortowanie dla recyklingu, a ono jest także nieskuteczne w pełni. Profesor pokazał 3 kosze i procenty sortowania. To nastrajało źle, ale tym bardziej wskazywało, że spalanie to jedyna recepta na źle organizowane sortowanie w domach i gminach.

Należy zadać pytanie: dlaczego w zorganizowanych 182 sortowniach nie można realizować procesu sortownia dla recyklingu? Profesor tego nie wyjaśnił, a instalacje te nazwał „radosną twórczością”. A gdyby ktoś nazwał budowanie spalarni „radosnym spalaniem śmieci”? Ale takie bon moty nie służą debacie, ponieważ ich celem jest ośmieszanie oponentów. To także jest kontrefektywne.

Ale chyba jest odpowiedź, dlaczego w pobudowanych gminnych sortowniach nie jest realizowane sortowanie dla recyklingu. Po prostu, to się nie opłaca, trzeba do tego dopłacać. Prawo o opłatach za utylizację opakowań w Polsce jest złe. Ale to się zmieni i wówczas sortowanie będzie na wyższym poziomie i recykling ma możliwość osiągnąć 65%. Profesor tego nie prezentował.

W sortowniach realizowane jest dzielenie odpadów komunalnych zmieszanych na 3 kupy: 1) RDF – paliwo, 2) odpady organiczne, 3) odpady mineralne. Wedle prezentacji profesora RDF (ściślej pre RDF) powstaje w Polsce obecnie 4,5 miliona ton rocznie. To jest doskonałe paliwo dla spalarni, ponieważ zawiera plastik i inne syntetyki tworzone na gazie ropy naftowej. To się świetnie pali, bo jest kaloryczne. Mówi o tym profesor, ale nie przedstawia alternatyw dla spalania tych ropopochodnych odpadów. A szkoda, bo można je przekształcać w ropę naftową. Podobno 2 tony plastikowych śmieci, to tona ropy. (Prezydent Bochenek dodałby, że nie musielibyśmy kupować ropy od Putina i innych satrapów.)

Można także snuć pewną refleksję po prezentacji profesora Wielgosińskiego, że jeżeli recykling może być na poziomie 40%, co twierdzi w zasadzie wprost profesor, to jakim sposobem eksperci UE doszli do poziomu 65%? Toż to naiwność, a nawet legislacyjny skandal. Tak jest, jeżeli profesor Wielgosiński miałby słuszność. Kto tu ma zatem rację? Ale to retoryczne pytanie.

Szkoda, że profesor nie kończy, a zawiesza myśl, domyka system odpadów spalaniem plastikowych śmieci, jako jedynej formy utylizacji. Inna rzecz, że problemem jest jak przetwarzać odpady plastikowe w ropę. Potrzebna jest technologia dedykowanych krakerów. Taka będzie przyszłość, co łatwo przewidzieć. (A może w taką technologię zainwestowałby Newag?)

Ważna częścią prezentacji profesora Wielgosińskiego był problem emisji dioksyn. To kluczowa kwestia, bo ona indukuje protesty. Ta część była dobrze rozbudowana. Sprowadzała się do dwóch kierunków argumentowania. Pierwszy, to że dioksyn emitowanych przez spalarnie jest mało, znacznie poniżej norm. Jeżeli tak jest, to bardzo dobrze. Drugi jednak wątek polegał na tym, że profesor dowodził, że dioksyny nie są jednak tak groźne dla zdrowia. To także zaskakuje. Profesor mówił już jak lekarz. To było już słabsze. A pokazywanie twarzy Juszczenki niestety było już demagogiczne i niepotrzebne, jak i niby żart odnośnie ekologów.

Profesor Wielgosiński wykazał także bardzo niski poziom udziały dwutlenku węgla w ogólnym bilansie pochodzącego z polskich spalarni. Ale należy także pokazać, jak te udziały się przedstawiają w innych krajach UE. Tam jest inaczej. I ten fakt wcale nie gwarantuje, że UE będzie popierać spalarnie, a nawet czy ich nie zamknie ze względu na emisje dwutlenku węgla, w tym polskie spalarnie. Ale to pominął pan profesor.

Po tych prezentacjach można uznać, że wystąpili owszem naukowcy, ale zdecydowani zwolennicy spalania odpadów. Pytanie, czy istnieją także naukowcy, którzy są mniej entuzjastyczni, a nawet przeciwni budowaniu spalarni. Na konferencji Ratusza widoczny był przechył inklinacji.

Przedstawiciel inwestora wystąpił dobrze (w warstwie PR), ale schematycznie, opowiedział się za budowaniem spalarni przez Newag, co dziwić nie powinno. Zastanawia jednak argument dekarbonizacji, która realizowana będzie przez zastąpienie węgla odpadami (plastikowymi). To jednak trochę perwersyjny argument za budową spalarni. O naciąganiu argumentów pisaliśmy wyżej, ale ich mnożenie także nie jest efektywne, następuje bowiem inflacja argumentów.

Zajmującym było jednak żywiołowe wystąpienia prezesa zarządu Newag. Opowiedział o ekologicznych działaniach firmy na przestrzeni ostatnich lat. To dobrze, że firmy się zmieniają i stają się przyjaźni ekologicznie. Dziwne byłoby, gdyby perła technologii i biznesu w Sądecczyźnie, jaką jest Neweg nie zmieniała się pod tym względem. Ważnym jest jednak oświadczenie prezesa o możliwych bonusach dla mieszkańców miasta. Zaprosił nawet radnych do rozmów. Tak, to ważna deklaracja.

Bezpośrednio po konferencji Ratusza odbyła się sesja rady miasta. Ona wymaga niezależnej i osobnej relacji. Będzie publikowana wkrótce.

Ciekawe, co o inwestycji budowy spalarni odpadów w Nowym Sączu sądzą mieszkańcy? W ramach konsultacji społecznych zaproponowaliśmy NOWY ZESTAW PYTAŃ – kto powinien budować spalarnie, Miasto czy Newag, a może nie budować. Tutaj można oddać swój GŁOS.

Publikacja opracowana przez Instytut Karpacki na podstawie danych i badań dostępnych publicznie.

Share this...
Share on Facebook
Facebook
3
0

Poprawa dostępności strony