Powstanie dużej, miejsko-obywatelskiej fotoelektrowni w mieście byłoby precedensem na skale całej Polski. Zważywszy jeszcze 4000 takich instalacji, to byłaby spektakularna instalacja. Założenia wstępne tej inwestycji zostały opisane w poprzednim materiale.

Tym razem trzeba zwrócić większą uwagę na korzyści, ale i na przeszkody dla powstania takiej inwestycji w Nowym Sączu.

Zmiana systemu rozliczeń to jedno zagadnienie. To w sumie nie zmieniło okresu zwrotu z inwestycji, ale zmieniło szczegółowe zasady kalkulacji. Warto to szczegółowo przeanalizować.

Problemem dla budowy każdej dużej fotoelektrowni prosumenckiej są przestarzałe sieci przesyłowe niskiego napięcia. Temu także warto się lepiej przyjrzeć. Jest na to pewien sposób!

SYSTEM ROZLICZEŃ zmienił się od 1 kwietnia 2022. Do tego czasu prosumenci, za każdą 1 kWh dostarczonej do sieci energii mogli odebrać 0,8 kWh, czyli 20% mniej. Używając ustawowego nazewnictwa, stary system net-metering zastąpi NET-BILLING.

Polega to na tym, że prekonsument najpierw sprzedaje, a potem kupuje energię. Sprzedaje po średnich cenach hurtowych z miesiąca poprzedzającego sprzedaż. Kupuje zaś w bieżących cenach detalicznych (około 80 groszy za 1 kWh). Ceny hurtowe będą niższe o 20 gorszy, niż detaliczne. Nowe zasady rozliczeń będą obowiązywać od 1 lipca, ale do tego czasu również może ulec zmianie cena hurtowa energii elektrycznej. Stanowi to około 25% różnicy. Tylko o 5% więcej niż poprzedni system rozliczeń- net-metering. To ma wpływ na szacowanie korzyści z inwestycji.

W poprzednim systemie rozliczeń łatwiej było również przewidywać i oszacować okres zwrotu kosztów instalacji. On wynosił około 7 lat. Nowy system rozliczeń niby wydłużał okres zwrotu do 13 lat. Ale czy tak jest na pewno z okresem zwrotu? Coś jednak się zmieniło od tego czasu. Co z tego wynika dla małego prekonsumenta?

Po pierwsze, można budować instalacje o 20% mniejsze, koszty inwestycji początkowej spadną. To nie jest mało i liczy się do obliczeń okresu zwrotu z instalacji.

Po drugie, ceny energii na rynku mocno drożeją, a to ze względu na inflację, na wojnę w Ukrainie i inne czynniki zewnętrzne. Za sprzedawaną kilowatogodzinę można będzie otrzymać od 1 lipca około 60 groszy. Ceny mają także tendencje wzrostową. To poważnie wpływa na szacowanie okresu zwrotu z inwestycji. Nie będzie to na pewno 13 lat! To okres krótszy niż 10 lat, a prawdopodobnie wyniesie około 7 lat. Jest zatem podobnie do poprzedniego systemu rozliczeń.

Inwestycje w fotwoltaikę, a także budowa miejsko-obywatelskiej fotoelektrowni jest inwestycją bardzo dobrą. Jest jednak przeszkoda, o której wspomniano wcześniej.

Linie niskiego napięcia w Nowym Sączu są stare, podobnie jak w całej Polsce. Kilkadziesiąt lat temu, nie przewidziano faktu, że w gospodarstwach domowych będzie produkowany prąd i to dodatkowo obciąży linie. Gdyby w mieście powstało dodatkowych 4000 instalacji, to z pewnością takie przeciążenia powstaną. Niestety.

Aby to laik mógł zrozumieć, trzeba wyjaśnić proste zależności elektryczne. Panel fotowoltaiczny wytwarza prąd stały. Ten trzeba zamienić na prąd zmienny. Taki wszak płynie w sieci i jest używany przez gospodarstwa domowe. Można to dość łatwo zrobić dzięki urządzeniu zwanego falownikiem. On dokonuje tej ważnej przemiany ze stałego na prąd zmienny. Wszystko jest niby proste. Tutaj jednak pojawia się problem. Napięcie prądu dostarczanego do sieci niskiego napięcia zmiennego musi być wyższe niż 230V, ale nie może być wyższe niż graniczne 253V. Sieć niskiego napięcia, to te słupy wzdłuż ulic. To one nie wytrzymują wyższego napięcia niż 253V. Jest przeciążenie. Falowniki instalacji odłączają wówczas domową instalację od sieci. Ona przestaje produkować energię, bo nie ma gdzie jej dostarczać. Elektrownie z tych względów nie wydają zgody na podłączenie do sieci.

Tutaj tkwi zasadniczy problem dla budowy sądeckiej, miejsko-obywatelskiej fotoelektrowni w mieście. Ale jest pewne rozwiązanie!

Otóż istnieje urządzenie, które można zaadoptować i ono powinno wyeliminować problem z przeciążeniem sieci. Urządzenie nazywa się regulatorem napięcia. Ono może obniżać bądź podnosić napięcie w zakresie nawet 10%. Trzeba go zainstalować w wielu punktach lokalnej sieci w Nowym Sączu. Trzeba oczywiście policzyć, czy będzie to 10 czy 20 urządzeń. Koszt jednego jest relatywnie niski, około 40 tysięcy złotych. To jest rozwiązanie. Ale istnieje jeszcze inne…

Sprawę załatwiłyby także domowe akumulatory przechowujące energię choćby 24 godziny. Na razie koszt takich akumulatorów jest wysoki, około 20 tysięcy złotych. Jednak koszt akumulatorów spada i są one coraz bardziej wydajne. Nad sposobami przechowywania energii, nie tylko w domach, pracuje obecnie cały świat.

Budowa miejsko-obywatelskiej fotoelektrowni w Nowym Sączu, to nadal realne przedsięwzięcie. Pytaniem kluczowym jest to, dotyczące perspektywy gotowości technologicznej dla takiej inwestycji. Trzeba konsultować sprawę z właścicielem sieci energetycznej, z firmą Tauron.

Oczywiście, ważna jest także gotowość polityczna dla powstania takiej inwestycji. Idą wybory samorządowe i to daje pewne nadzieje…

Ciekawe co o takiej inwestycji sądzą mieszkańcy miasta? Zagłosować można TUTAJ.

Share this...
Share on Facebook
Facebook
3
0